Dzień na plaży

Dzisiaj planowaliśmy cały dzień zostać w domu i po prostu posiedzieć na plaży, więc wyjątkowo mogliśmy rano dłużej pospać. Śniadanie nam się trochę rozjechało i w sumie każdy jadł je osobno. Koło 10:00 poszliśmy na plażę. Większość czasu pływaliśmy na SUP-ie, ja i Bartek nauczyliśmy się na nim stać,  a nawet mamusia odważyła się spróbować płynąć na stojąco.

Ciocia Aga z Pawełkiem i Bartkiem na SUP-ie

Koło 12:00 ja, Marysia i Jacek zjedliśmy drugie śniadanie. Na plaży wujek Łukasz z Jackiem i Kubusiem zbudowali fortecę z kamieni i piasku. Nazwaliśmy to na żarty „Tronem Posejdona”. Także na tym zdjęciu Kubuś jest władcą oceanu:

Kubuś z Jacusiem na plaży

Morze było dzisiaj bardzo ciepłe i przyjemne więc świetnie się pływało. Pod wieczór już tylko zaczęło trochę wiać i było trudniej pływać na SUP-ie, bo znosiło nas na skały. Tatuś dzisiaj też pływał, i chyba tak już będzie codziennie. Obiad zjedliśmy koło 15:00, mieliśmy dzisiaj kotlety babci Maryli.

Po obiedzie i kąpieli poszliśmy jeszcze na górę do znajomych, gdzie czytaliśmy komiksy  graliśmy w szachy. Tymczasem mamusia nauczyła się od cioci robić na szydełku.

Kiedy Jacek zaczął się już nakręcać tak jak zwykle na wieczór, wróciliśmy do naszego mieszkania.

Ten dzień był jak dotąd najlepszym dniem na plaży na tym wyjeździe.