Dzień jak co dzień, tyle że na Hvarze

Dzisiaj po śniadaniu najpierw posiedzieliśmy trochę ze znajomymi, a dopiero później, kiedy się trochę ociepliło poszliśmy na plażę. Dużo pływaliśmy na SUP-ie, a potem również szukaliśmy muszelek. Znaleźliśmy też takie skały z kryształami które Jasiek nazywa bursztynami. Chłopcy odłupywali te kryształy kamieniami. Niektóre kawałki były naprawdę ładne.

Jacek z mamusią przez dużo czasu pływał z makaronem lub z deską. Już wcale nie boi się wody i chce pływać coraz głębiej.

Pływanie z Jacusiem
Jacuś z podwójnymi okularkami do pływania

Chyba koło 15:00 zjedliśmy obiad, a potem poszliśmy znów szukać na plaży muszelek. Przy okazji szukaliśmy też gałęzi na jutrzejszego grilla, którego zamierzamy zrobić.

Poszliśmy też dzisiaj na zachód słońca na Malo Zaraće, bo niebo było czyste. I rzeczywiście zachód był piękny.

Słońce na dłoni
Dzisiejszy zachód słońca
Malo Zaraće

Zrobiliśmy sobie też zdjęcie na sośnie, jak zwykle i znowu zostało wzbogacone o Piotrka i Jaśka.

Sosna na Malo Zaraće; coroczne zdjęcie

Wróciliśmy koło 19:00, więc tylko jeszcze zjedlismy kolacje i młodsze dzieci poszły spać.