Festiwal ryb

Dzisiaj z samego rana mamusia z wujkiem Łukaszem pojechali do Starego Gradu żeby kupić ryby na grilla. My z tatusiem zjedliśmy śniadanie i poszliśmy do Piotrka i Jaśka. Znów zaczęliśmy z Piotrkiem grać w szachy, ale tak samo jak ostatnio musieliśmy zacząć zbierać się na plażę i nie dokończyliśmy gry. Wrócili też mamusia z wujkiem i oglądaliśmy ryby, które przywieźli. Tym razem kupili ich wiele rodzajów.

Ryby kupione dzisiaj rano

Przed południem pływaliśmy na desce SUP prawie cały czas.

Pływanie na SUP-ie i na materacu (na SUP-ie jestem ja)

Potem młodsi poszli szukać muszelek za skałami, a ja przerysowywałam rysunki z komiksów. Koło południa zjedliśmy z Marysią i Jackiem drugie śniadanie.

Jacek pływa coraz więcej i więcej i chce cały czas być w wodzie. Popłynął nawet z mamusią na desce SUP.

Jacek w wodzie

Potem pływaliśmy z Bartkiem i Piotrkiem przy skałach na materacu. Udało mi się też żeby wujek Łukasz mnie przewiózł na SUP-ie.

Potem wszyscy szukaliśmy kryształów na kamieniach i muszelek. Koło 17:00 zjedliśmy obiad. Tatuś już wcześniej zapalił w grillu i z mamusią upiekli ryby. Były pyszne.

Po jedzeniu poszliśmy jeszcze chwilę poszukać muszelek. Znaleźliśmy kilka bardzo dużych (jak na standardy tej plaży).

I to już byłby koniec koniec kolejnego dnia na wakacjach. Czas mija tu znacznie szybciej niż w domu w Polsce. Szkoda, bo chciałabym tu zostać jak najdłużej.