Medjugorje i Mostar

Dzisiaj po śniadaniu wyjechaliśmy z domu do Medjugorje. Mamusia poszła jeszcze raz na górę z Bartkiem i Manią.

Bartek i Mania na górze w Medjugorje

Ja nie chciałam iść i zostałam z tatusiem i Jackiem w samochodzie. Coś ponad godzinę czekaliśmy na mamusię, a kiedy wróciła od razu ruszyliśmy do Mostaru. To już nasze trzecie odwiedziny tego miasta i, niestety zwiedziliśmy tam już wszystko.

Meczet w Mostarze

Także tym razem wybraliśmy się tylko na bazar i oczywiście na most. Znaleźliśmy parking i poszliśmy do starego miasta.

Widok na most z każdej strony-ostatnie zdjęcie już po ulewie

W punkcie kulminacyjnym, na środku mostu podczas robienia sobie pamiątkowego zdjęcia, zaczął padać deszcz.

Środek mostu i początek deszczu

Z niczego zrobiło się wprost oberwanie chmury, lało tak że jeszcze zanim zdążyliśmy założyć kurtki przeciwdeszczowe, byliśmy cali mokrzy.

Oberwanie chmury – Mostar

Niedługo potem ulewa się uspokoiła i mogliśmy pochodzić po bazarze. Mamusia kupiła kilka rzeczy na pamiątki. Kupiliśmy też magnes na lodówkę.

Niedługo jednak tam chodziliśmy, bo był dziki tłum, szybko wróciliśmy na drugą stronę rzeki a później do samochodu.

Po drodze kupiliśmy też bułki do zjedzenia i od razu na jutrzejszą drogę.

Wstąpiliśmy też do supermarketu w Mostarze. To był na tyle duży sklep, żeby dzieci dostały wariata, a żebym ja z mamusią się na nich zdenerwowała. Wyszliśmy z niego jak najszybciej.

Po powrocie do apartamentu przygotowaliśmy obiad i zjedliśmy. Mamusia zrobiła też placek ze śliwkami i winogronami które dostaliśmy od właścicielki.

Potem siedzieliśmy na tarasie, bo akurat świeciło słońce, a mamusia z Marysią robiły figurki z ciastoliny.

Robienie z ciastoliny
Widok na zamek z mojego pokoju (w zamku już kiedyś byliśmy)

Trochę też się już popakowaliśmy, bo jutro zamierzamy wyjechać z samego rana do domu. Będziemy jechać cały dzień i trochę w nocy, więc ostatni wpis na tych wakacjach napiszę dla Was pojutrze.

I jeszcze na koniec bardzo polecam ten apartament w Bośni. Nazywa się Villa Melograno i jest w Blagaju. Dom jest urządzony tak, że można byłoby tu mieszkać na stałe, jest też basen. Wyposażenie standardowe na sześć osób, ale pomieści się osiem.

To był wspaniały czas za granicą, ale stęskniliśmy się już trochę za domem. Cieszymy się że już jutro wracamy.  🙂