Ostatni dzień na plaży

Dzisiaj na śniadanie mamusia przygotowała kaszę z „nutri maliną” (coś w rodzaju jogurtu owocowego, tyle że na mleku roślinnym i soku malinowym) oraz pyszne kanapeczki.

Od rana było zimniej niż wcześniej, dlatego po śniadaniu długo jeszcze siedzieliśmy w domu ze znajomymi. Jako pierwsi na plażę poszli rodzice, my dołączyliśmy trochę później. Woda była dosyć zimna i był wiatr, ale i tak na początku pływaliśmy na desce i na materacach.

Ostatni dzień w wodzie na tych wakacjach

Najwięcej czasu dzisiaj poświęciliśmy na szukanie muszelek. Jacek pływał chyba najwięcej ze wszystkich, mimo że w wodzie było mu zimno.

Jak zwykle koło południa zjedliśmy drugie śniadanie, a potem jeszcze koło 14:00 zupę z kaszą.

Rodzice poszli wcześniej żeby przygotować obiad, a my zaczęliśmy już spuszczać powietrze z rzeczy do pływania. Mamusia zrobiła na obiad trzy pizze: ze szpinakiem, z mięsem i z warzywami. Były pyszne.

Pizze jak we Włoszech

Po myciu ja, mamusia i Mania założyłyśmy nasze różowe spódniczki od tatusia.

Spódniczki; jak zwykle na wakacjach

Potem jeszcze na chwilę poszliśmy szukać muszelek. Fale były już bardzo duże.  Pogoda jutro ma być brzydka i deszcz ma padać cały czas, więc dzisiaj był ostatni dzień na pływanie.