Pożegnanie dobrej pogody

Dzisiaj rano padał deszcz i był duży wiatr. Wstaliśmy wcześnie żeby zdążyć na 10:00 do kościoła w Hvarze. Tuż po śniadaniu pozbieraliśmy się i wyjechaliśmy. Wzięliśmy tez od razu trochę spakowanych rzeczy. Cały czas padało, nawet po mszy i musieliśmy chodzić w kurtkach przeciwdeszczowych.

Po mszy tatuś wrócił z nami do samochodu, a mamusia, wujek i ciocia poszli jeszcze do sklepu. Po powrocie do mieszkania trochę się wypogodziło, przestało padać, chociaż fale nadal były tak samo duże.

Dzisiejsze fale

Najpierw poskładaliśmy jeszcze do końca plażowe rzeczy, w tym SUP-a. Potem poszliśmy na górę do znajomych i graliśmy w szachy. Zanieśliśmy tez jeszcze kilka rzeczy do auta a potem przyszliśmy na obiad. Po jedzeniu szukaliśmy na plaży muszelek. Dzięki tym dużym falom, dzisiaj było ich bardzo wiele. Kilka razy podeszliśmy trochę za blisko wody i fale zamoczyły nam buty.

Szukanie muszelek

Tatuś zaproponował żebyśmy wszyscy poszli się przejść do takiego korytarza w skale, gdzie fajnie widać fale. Poszliśmy wszyscy poza mamusią która położyła się spać bo ją bolała głowa. Było super, pochodziliśmy sobie też trochę po skałach, a potem jeszcze poszukaliśmy muszelek.

Na skałach
Bartek na skałach, czyli nieuniknione

Skrystalizowana sól na skałach w pobliżu morza

Potem jeszcze na chwilę poszliśmy na górę do znajomych, gdzie zjedliśmy upieczone przez mamusię wczoraj ciasto.

Na koniec pożegnaliśmy się z chłopakami, wujkiem i ciocią, bo oni jutro wyjeżdżają o 7:00 rano i nie wiadomo czy się jeszcze zobaczymy. My chcemy wyjechać na spokojnie koło 10:00, bo jedziemy na prom do Sućuraju.

Więc to już ostatni dzień w Zaraće. Potem jedziemy jeszcze na dwa dni do Bośni, a później już prosto do domu.