Stari Grad

Dzisiaj z samego rana pojechaliśmy do Starego Gradu. Chcieliśmy przejść się jak zwykle do latarni morskiej przy porcie i wzdłuż nabrzeża. Najpierw przeszliśmy się po uliczkach miasta.

Stary Grad

Potem wróciliśmy do nabrzeża. Mamusia z ciocią trochę sobie popatrzyły na stragany z pamiątkami, a my z tatusiem oglądaliśmy łodzie w porcie. Zrobiliśmy sobie obowiązkowe zdjęcie na armacie przy porcie, tym razem jeszcze z Piotrkiem, Jaśkiem i Kubusiem.

Obowiązkowe zdjęcie na armacie w nieco powiększonym składzie

Potem poszliśmy już prosto do latarni. Tam przy skałach w wodzie dzieciaki znaleźli martwą rybę i mieli zabawę z rzucaniem w nią kamykami 🙂

Pod latarnią w Starim Gradzie

Jednak tatusia trochę zmęczył ten spacer, więc niedługo tam siedzieliśmy i zaczęliśmy wracać. W drodze mamusia z ciocią wstąpiły jeszcze do sklepu z ubraniami, w którym mamusia za każdym razem coś sobie kupuje. Teraz też tak było; mamusia znalazła sobie piękną turkusową spódnicę. Potem poszliśmy do piekarni kupić coś do przekąszenia i na targ, a już przy parkingu mamusia poszła jeszcze do marketu. Po powrocie do domu od razu poszliśmy na plażę. Dzisiaj nie było tak ciepło jak wczoraj, woda też była chłodniejsza, więc trochę mniej pływaliśmy. No poza młodszymi dziećmi.

Jacuś na plaży
Jacuś na plaży (widok przez tubkę od papieru toaletowego)

Ja dzisiaj głównie czytałam książkę, no i jeszcze trochę popływałam na SUP-ie.

Aktualnie czytana przeze mnie książka (zdjęcie z dedykacją dla babci Gosi)

Po plaży umyliśmy się i poszliśmy na chwilę do znajomych na górę. Zaczęliśmy grać w szachy, ale miał już być nasz zamówiony obiad u Toniego (to właściciel apartamentów) więc poszliśmy do jego restauracji.  Obiad był pyszny; ryby, frytki, pieczone warzywa i chleb.

Obiad u Toniego

Po jedzeniu wróciliśmy do naszych apartamentów. Mimo że nie szliśmy do Malo Zaraće na zachód słońca, to dzisiaj nawet tutaj był bardzo ładny:

Ja, Bartek, Mania i Jacek poszliśmy jeszcze szukać muszelek na plaży.

A potem już „Dobranoc” 🙂